Marka Dusy Professional robi ostatnio spore zamieszanie na polskim rynku. Co wyróżnia ją na tle innych? Dlaczego budzi tak duże zainteresowanie wśród fryzjerów? O tym rozmawiamy z międzynarodowym szkoleniowcem i mistrzem fryzjerskim Oliverem Hubertem.

Oliver, jest nam bardzo miło gościć Cię w Polsce.
Dzień dobry. Mnie również jest bardzo miło tutaj być. Przyjechałem, by szkolić fryzjerów i pokazać nowe możliwości w dziedzinie koloryzacji, stylizacji i pielęgnacji jakie daje niemiecka marka Dusy Professional. Zawsze chętnie pracuję w Polsce, bo macie tutaj znakomitych fryzjerów, którzy reprezentują naprawdę wysoki poziom. Są wyjątkowo zdolni i chętni, by się rozwijać. Czuję między nami świetną energię, która przekłada się na efekty pracy i już wiem, że będzie to bardzo owocnych kilka dni szkoleniowych. Cieszy mnie to i motywuje.
W swojej karierze miałeś okazję pracować z największymi. Niemieckie wielkie marki i Twoje nazwisko szły w parze przez długi czas. Jak to wspominasz?
Jestem fryzjerem z pasji i powołania, kocham ten świat całym swoim sercem. Moja droga zawodowa prowadzi przez różne miejsca na świecie, spotykam na niej wielu inspirujących ludzi, mam okazję być częścią mnóstwa wspaniałych projektów. Pracę w zawodzie zaczynałem jako 16-letni chłopak. Wtedy cztery wielkie marki stanowiły filary edukacji fryzjerów w Niemczech. Każda przekonywała nas o tym, że to właśnie ich produkty są najlepszymi na świecie. Byłem więc bardzo dumny, że mogę dla nich pracować i wiele się podczas tej pracy nauczyłem, za co jestem ogromnie wdzięczny. Dziś moja wiedza i doświadczenie jest częścią marki Dusy Professional, co przynosi mi jeszcze większą satysfakcję.
Jak wyglądały Twoje pierwsze kroki w branży fryzjerskiej?
Gdy wkraczałem w ten świat, byłem młody i jeszcze nie miałem tak rozległej wiedzy o składach chemicznych farb. Wokół marek takich jak Wella, Schwarzkopf, Goldwell, L’Oreal była wielowarstwowa otoczka marketingowa, były spotkania, widowiskowe pokazy, szampan i truskawki, dużo pozytywnych emocji - wszystko to przekładało się na wiarę w ich niezaprzeczalną wielkość. Te marki zawsze dumnie stały na scenie, a stojący naprzeciw fryzjerzy oklaskiwali je i podziwiali, ja również. Każda z nich przedstawiała oczywiście swój produkt jako absolutny Numer 1 na świecie. Po pewnym czasie zacząłem zastanawiać się ile może być tych „numerów jeden”. Dlatego poszedłem o krok dalej i stanąłem za tą wielką sceną. Dopiero pracując za kulisami, zobaczyłem ile rzeczy składa się na spektakularne efekty, które są prezentowane na zdjęciach, banerach, na pokazach, w reklamach. Zobaczyłem coś, czego nie można zobaczyć z perspektywy widowni i było dla mnie bardzo pouczające doświadczenie.
To dzięki temu dziś świat koloryzacji nie ma dla Ciebie żadnych tajemnic?
Do świata fryzjerskiego przemysłu wkroczyłem bardzo wcześnie - po kilku pierwszych latach w zawodzie, jeszcze zanim otworzyłem własny salon. Najpierw pracowałem dla marki Wella jako wolontariusz, a niedługo potem dla Schwarzkopf Professional jako kierownik studia, a później jako menadżer techniczny. To zaprowadziło mnie do wielu krajów na całym świecie, w Ameryce i Europie. W branży miałem okazję nauczyć się wszystkiego, cała droga wiodąca od chemicznego składu aż do uzyskania koloru stanęła przede mną otworem. To trochę jak magia, opracowane składy można testować, porównywać, doskonalić, aż do uzyskania najlepszego z możliwych efektów.
Prowadziłeś swój salon, jednocześnie pracując dla dużych marek w Niemczech. Jednak na tym nie poprzestałeś?
Czułem, że powinienem wyjść poza ten świat, poszerzać horyzonty. Jako freelancer zacząłem pracować dla branży medialnej, w radiu i telewizji. Otrzymałem własną audycję w radiu, którą prowadziłem raz w tygodniu jako „Style-Checker” (w tłum. ekspert stylu). Mówiłem o trendach oraz dawałem słuchaczom wskazówki i triki, jak najprościej je zastosować na co dzień. Zawsze wybierana była jedna osoba, która następnie była zapraszana do w mojego salonu urody, a efekty były potem publikowane online. Później dołączyły do tego programy telewizyjne, które poruszały wiele tematów związanych z urodą. Razem z producentami i redaktorami opracowywałem pomysły i koncepcje do programów, w których następnie występowałem. Doprowadziło mnie to ostatecznie do Hollywood (Los Angeles) i Nevady (Las Vegas). Tam miałem okazję pracować jako stylista podczas Magic-WM dla młodych talentów, które stworzyli Siegfried i Roy (słynni magicy). Poznałem wtedy wiele przyszłych oraz ówczesnych celebrytów. Gdy odwiedziłem salony w Los Angeles, których klientami były światowego formatu gwiazdy, przeżyłem wielki szok. Na witrynach, ścianach, lustrach widniały oczywiście nazwy wielkich, prestiżowych, znanych na całym świecie marek. Ale już na zapleczach, gdzie przygotowywane są mieszanki farb, nie widziałem tych znajomych nazw. Szybko zorientowałem się, że większość używanych tam produktów pochodziła od marek, które były mi do tej pory mniej znane. Wyjaśniono mi, że są to wysokiej jakości, sprawdzone, godne zaufania produkty, których cena jest sporo niższa, a pojemność większa. Nigdy bym nie pomyślał, że fryzjerzy gwiazd Hollywood tak właśnie pracują. Było to dla mnie ogromne zaskoczenie i doświadczenie, które pozwoliło mi na nowo spojrzeć na branżę.
Na czym polegało to nowe spojrzenie?
Zauważyłem, że fryzjerzy w USA bardzo dobrze przemyśleli tę kwestię. Zrozumiałem, że sięgając po prestiżowe marki, płacimy wysoką cenę za ich reklamę. A stosując produkt równie dobry, ale tańszy i o większej pojemności, fryzjer uzyskuje doskonały efekt, a jednocześnie więcej zarabia. To takie proste! Możesz mi wierzyć, że gwiazdy Hollywood są bardzo zadowolone z wyglądu swoich włosów, a fryzjerzy są równie zadowoleni ze swoich zarobków. Wróciłem do Niemiec z zupełnie nowym myśleniem i pomysłem, tam zaczęła się moja współpraca z handlem hurtowym.
Wykorzystałeś tę wiedzę w praktyce?
Oczywiście. Pracownicy mojego salonu łapali się za głowę, kiedy powiedziałem im że już nie będziemy pracować na wielkich markach i zaczynamy pracę z innymi farbami. Dziwili się, że szef wrócił z Ameryki i wywraca salon do góry nogami. Szybko pojęli jednak, że to to, co zawsze nazywam „złotymi dłońmi”, czyli nasze umiejętności, są najważniejszym narzędziem, od których zależy efekt. Mając swój talent i dobry produkt, nie potrzebujemy wcale podpierać się nazwami wielkich, renomowanych marek. Dla klienta liczy się rezultat, a nie logo na pudełku z farbą. Klienci wracają do naszego salonu właśnie po świetny efekt strzyżenia, koloryzacji, zabiegów. Chcą po prostu, żeby ich włosy wyglądały pięknie. A my możemy im to dać wykorzystując swój talent, wiedzę oraz godne zaufania, sprawdzone produkty.
Dziś fryzjerzy w Niemczech nie trzymają się już tak kurczowo wielkich marek?
Oczywiście, są fryzjerzy pozostający wierni tzw. markom premium, które dobrze znają. Jednak wielu fryzjerów, którzy są przecież jednocześnie i przedsiębiorcami, myśli szerzej. Widzą i potrafią skalkulować to, że Dusy Professional proponuje im nie tylko niższą cenę, ale też wysoką jakość. Trzeba pamiętać, że nasza marka powstała w Holandii ponad 70 lat temu, więc ma ogromne doświadczenie. Receptury są sprawdzone, skuteczne i bezpieczne dla włosa, na co kładziemy duży nacisk. Składy są wzbogacone o ochronne i pielęgnujące technologie. Fryzjerzy to doceniają. Nie tylko w Niemczech, gdzie Dusy wyrasta na lidera, ale i w innych krajach. To np. Czechy, gdzie już cieszy się dużą popularnością, a teraz również i Polska. Nie twierdzimy wcale, że jesteśmy największą marką, nie reklamujemy się jako Numer 1 na świecie i nie windujemy przez to cen tak jak wielkie marki. Nasze produkty stosuje wielu fryzjerów, przede wszystkim dlatego, że są pewni ich skuteczności i jakości, mają do nich stuprocentowe zaufanie.
Czego mogą spodziewać się polscy fryzjerzy, chcący poznać markę Dusy?
Od 2008 pracuję na rynku hurtowym w Europie i nie tylko. I wiem, że język fryzjerów jest taki sam na całym świecie. Możemy komunikować się innymi językami, po polsku, niemiecku, czy angielsku, ale gdy spojrzymy sobie w oczy, wiemy i czujemy to samo, bo mamy te same doświadczenia. Na tym właśnie opieramy naszą ideę. Będziemy spotykać się, uczyć i pracować razem z fryzjerami, by pokazać im najlepsze, sprawdzone i skuteczne rozwiązania. Nie tylko w koloryzacji, ale też stylizacji i pielęgnacji włosów. Nasze produkty są już dostępne w Polsce, dzięki współpracy z firmą Fryzomania.pl, która teraz jest oficjalnym dystrybutorem Dusy Professional. Razem ruszamy też z cyklem profesjonalnych szkoleń fryzjerskich, otwieramy też już pierwsze partnerskie salony. Grono fryzjerów skupionych wokół naszej marki ciągle się powiększa, z czego bardzo się cieszymy.
Oliver, bardzo dziękujemy za rozmowę i do zobaczenia na kolejnym szkoleniu. Wszystkich zainteresowanych zapraszamy na stronę www.dusy.pl, gdzie znaleźć można informacje o marce, produktach oraz planowanych wydarzeniach i szkoleniach.
Dziękuję i do zobaczenia.